Udany dzień

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dzień dzisiejszy był bardzo udanym. Choć wcale nie taki się nie zapowiadał. W dużej mierze wpłynęła na to pogoda. Gdy pada deszcz, na zmianę świeci słońce, raz jest cieplej, potem znów chłodniej, mój organizm zdecydowanie to odczuwa. Wstałam więc niemalże lewą nogą, a przede mną było sporo zadań do realizacji. Na szczęście mogłam liczyć na męża, który specjalnie zjechał do kraju, żeby mi pomóc. W sumie to nasze wspólne plany, żeby zmienić co nieco w domu. Rozglądaliśmy się za różnymi materiałami budowlanymi, mąż przy okazji za klapami rewizyjnymi, ponieważ akurat w jego firmie na tapecie była kwestia ochrony przeciwpożarowej. Popołudniu pogoda nieco się wyrównała. Wychodząc ze sklepu czułam się lepiej i reszta zakupów poszła już całkiem sprawnie. Było co robić i również było co wybierać. W domu też niemało obowiązków, ale gdy tylko poczułam się lepiej, wróciła mi również energia do działania. Wieczór z kolei upłynął całkiem spokojnie, a weekend zapowiada się jeszcze lepiej.