Ograniam dom

Mąż mi dziś wyjechał w delegację. Pedantką to ja nie jestem… ale…

No właśnie – „ale” jest takie – że patrzeć nie mogę na taki duży bałagan! Po wyniesieniu tych kilku mebli musiałam zagospodarować pokój i ogólnie to wszystko ogarnąć. Inaczej się po prostu nie da! Dodatkowo przed wyjazdem Pabla zamówiliśmy nowy narożnik, właśnie przyszedł i MUSIAŁAM go już ustawić – bo jak to tak może być, że jest coś nowego – co stoi w przysłowiowych pudłach? NIEEEEE:)

Oto i on:)

kanapaPogoda nas dziś nie rozpieszczała – co porządkom sprzyjało. Młoda zajęła się sobą – trochę pomogły jej (a właściwie mi :P) bajki – i mogłam zrobić wszystko! Od odkurzania, poprzez mycie podłóg, poprzestawianie wszystkiego w pokoju – nawet do mycia okien i prania firanek. Ale efekt jest taki – że jestem w stanie skupić się już na czymś innym – bo i wygląda normalnie – czyli tak jak powinno:) Tak więc mogę zaplanować coś ciekawego na następne dni:)

Myślałam o ZOO, parku albo placu zabaw. Można by też odnowić stare znajomości – na które wcześniej nie było czasu – a teraz już jest. Tym bardziej, że koleżanki też stały się już „dzieciate” i zawsze jest to jakaś rozrywka dla Kryśki:)