Nowy dom

droga do domu

I stało się… tyle lat czekania i liczenia – i w końcu podjęliśmy decyzję i klamka zapadła! Kupiliśmy z mężem domek w dzielnicy domków jednorodzinnych, w bardzo urokliwej okolicy na obrzeżach miasta pod lasem. Jestem bardzo zadowolona z wielu zalet mieszkania tutaj, a nie w ciasnym bolku w środku miasta, jednak są także minusy takiego stanu rzeczy. Wszędzie jest daleko i nie ma już sklepu za rogiem oraz dużego marketu po drugiej stronie drogi, tylko za każdym razem po każdą małą rzecz trzeba jeździć do najbliższego sklepu w mieście. Jest także obowiązek codziennego odwożenia dzieci do przedszkola i przywożenia ich z powrotem – w centrum mogliśmy chodzić na nogach. I w tym właśnie ciągłym jeżdżeniu jest problem. I nie chodzi tutaj o czas na to poświęcony, ale o fatalny stan drogi dojazdowej, która prowadzi nie tylko do naszego domu. Są na niej kamienie i jest wyboista, ale niestety nie do gminy ani nie do miasta należy jej utwardzenie. Dlatego namówiliśmy z mężem sąsiadów, aby trochę polepszyć tę drogę dojazdową we własnym zakresie – i położyliśmy płyty drogowe. Trochę to nas kosztowało, ale na te kilkanaście domów warto było się złożyć i się tym zająć. Teraz czekamy na zakończenie ostatnich prac i będziemy mieli wszyscy własną drogę dojazdową naprawdę bardzo dobrze zrobioną – co na obecną aurę będzie zbawienne…