Wypad za miasto? Chętnie!

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo… ale też nikt mnie nie uprzedził, że będą takie problemy. W każdym razie podjęliśmy z Pablem decyzję, że wyjeżdża do Norwegii, a ja zostaje w domu. Zostaje z Kryśką i dzieciątkiem w brzuszku. Gdybym jeszcze chodziła do pracy – to czas leciałby szybciej. Jestem jednak już na zwolnieniu, bo nie wyrabiałam na zakrętach. Nie czułam się już najlepiej – ale nie jest tak źle, żebym musiała leżeć. W sumie najgorsze jest to, że mi się nudzi. Gdyby Pablo był na miejscu – miałabym na kogo czekać… a tak właściwie dzień za dniem leci, a każdy podobny do poprzedniego. Dlatego staram się sama szukać jakichś zajęć, urozmaicać dzień:) Także głowa do góry – czas na poznanie okolicy, atrakcje dla mojej Myszki, zwiedzanie i takie tam duperele.

I tu właśnie pojawi się to co można robić na co dzień samemu z dzieckiem:-) Będzie fajnie! Sama nie zdawałam sobie sprawy – że jest tyyyyle opcji!